Madonna jakiej nie znacie

Dzisiaj na blogu gościnnie Ania Skrzypczak. Gdy ostatnio rozmawiałyśmy zaimponowała mi swoją wiedzą na temat Madonny. Zachęciłam ją by napisała artykuł. Zapraszam do lektury.

„Będzie to rewolucja polegająca na myśleniu o sobie, posiadaniu własnej opinii, nieprzejmowaniu się opinią innych. Będzie  to rewolucja polegająca na zadawaniu  pytań, na niezamartwianiu się zdobywaniem poparcia u innych, na tym, że nie pragniesz być kimś innym, ale jesteś zadowolony
w pełni z tego, kim jesteś. Kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym, nieustraszonym.
(…) Chcę rozpocząć rewolucję miłości ”

#SecretProjectRevolution – Madonna jakiej nie znacie

Madonna, a właściwe Louise Ciccone urodzona 15 sierpnia 1958 r. w USA, uznawana jest za ikonę muzyki pop. To oczywiste . Powszechnie znana jest z kontrowersyjności i przełamywania barier. To oczywiste. Nazywają ją królową muzyki POP. To oczywiste. Mówią, że jej muzyka, taniec, koncerty są satanistyczne i głosi nadejście Antychrysta. To oczywiste. Skandalistka, narzędzie w rękach diabła, nieprzyzwoita demoralizatorka. To oczywiste. Wyzywająca, eksponująca seksem, prowokatorka. Oczywiste.

Równie oczywiste jest też to, że kiedy czytasz o Madonnie niemal automatycznie przypisujesz jej w większości negatywne cechy, a gdy słyszysz jej muzykę nasuwają ci się klasyczne „Like a Prayer” czy „La Isla Bonita”. Do tego przeżywasz mieszane uczucia, niekiedy dość silnie, lub pozostajesz emocjonalnie obojętny.

Wyczuwasz doskonale, że ludzkie emocje stanowią ogromną siłę. Są wielkim i nośnym pokładem energii, wspomagają nasze działania, ale również potrafią generować nasze lęki i osłabiać kondycję zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Najgorzej zaś jest wtedy, kiedy nie potrafisz poradzić sobie ze swoimi emocjami, gdy nie wiesz jak i gdzie je ulokować, gdy tą najprostszą formą ich przeżywania staje się agresja, złość, obwinianie innych, frustracja. Tracisz poczucie bezpieczeństwa i szukasz najbardziej wygodnej dla siebie strefy komfortu, która czy prawdziwa czy nie, ma spełnić swoje zadanie. Przywrócić ci pewność siebie i poczucie bycia lepszym od innych. Ma nieustannie zaspokajać twoje ego.

Chcę zaprosić cię w pewną podróż i zarazem zadać ci kilka pytań. Będzie to podróż odwołująca się do twojej świadomości, która być może skłoni cię do zadawania pytań, do dociekliwości, do odwagi, do odpowiedzialności. Do tej podróży zapraszam cię z Madonną, ale nie z tą Madonną, którą znasz z mediów, z sensacyjnych publikacji czy z opinii publicznej, tylko z Madonną jakiej nie znasz, a jaką możliwe, że jest w rzeczywistości.

Czy kiedykolwiek pomyślałeś o Madonnie inaczej niż wszyscy? Nieoczywiste.

Przez ponad 30 lat obecności na scenie Madonna wypracowała i stała się twórcą swojej marki, można powiedzieć nawet, że stała się muzą sama dla siebie. Przez ponad 30 lat ta sama wizja, ten sam rodzaj widowiska, ta sama forma zmienna o tyle, że z roku na rok dojrzalsza w swoim wyrazie ze względu na doświadczenia i fakt samorozwoju. Madonnę charakteryzuje tytaniczność pracy oraz obserwacja połączona z patrzeniem wybiegającym w przyszłość.

Jeżeli artysta jest artystą i czuje się artystą, a nie tylko wykonawcą czegoś, co jest przypisane danej dziedzinie, jednocześnie staje się twórcą i odtwórcą tego kim jest, co przeżywa,  wyraża siebie i  stara się zwerbalizować, zwizualizować swoje obserwacje.

Pedagogika uczy, wiedzą o tym nauczyciele, że każde dziecko jest artystą. Każde dziecko jest utalentowane, a zadaniem nauczyciela jest dostrzegać jego talenty i we właściwy sposób je szlifować czyli ukierunkowywać. Dobry nauczyciel to nauczyciel, który choć jest obecny to pozwala uczniowi rozwijać się  i umacnia go w jego zdolnościach, który  pozwala dziecku odkrywać, a nie odtwarzać, który zaszczepia w dziecku ciekawość. Zły nauczyciel będzie uczył kopiowania umiejętności przynależnym każdemu uczniowi i rozumienia świata poprzez jedną jego interpretację, własną interpretację nauczyciela.

Madonna uznaje sztukę jako rodzaj nauki, w której będąc jej autorem, uczy, choć nie daje gotowych rozwiązań. Wyraża siebie, przedstawia swoje obserwacje, ale jednocześnie pozostawia sporą przestrzeń do ich interpretacji, ma zaś jeden cel. Chce przyczyniać się do tego, aby ci, którzy ją oglądają i słuchają stawali się lepszymi ludźmi. Jednym z głównych, nazwijmy to haseł scenicznych ( życiowych również) Madonny są jej słowa:

„Nie ważne kim jesteś, nie ważne co zrobiłeś, nie ważne skąd jesteś, zawsze możesz stawać się lepszą wersją siebie”.

Madonna i nawoływanie do „bycia kimś lepszym”? Ona w ogóle może uczyć czegokolwiek?

Myślisz, że to żart albo przynajmniej w pierwszym odruchu zastanawiasz się „co to za groteska?”. I dobrze. Jeśli się zastanawiasz to znaczy, że zaczynasz być ciekawy i że być może za chwilę zapragniesz zadać kolejne pytanie…

Żyjemy w trudnych i przerażających niekiedy czasach.

Każdy z nas z pewnością, w ten czy w inny sposób, miał do czynienia z różnego rodzaju przemocą, prześladowaniami, widzimy i dotykamy upadku natury ludzkiej kiedy doświadczamy lub obserwujemy otaczającą nas wrogość, dyskryminację, alienację, stygmatyzację, niesprawiedliwość, nietolerancję, biedę, choroby, wojny militarne i religijne czy na idee, wyniszczanie świata przyrody, bestialstwo, polityczne dyskursy i układy, kryzysy gospodarcze, wyzysk, marazm i obojętność na ludzkie potrzeby, katastrofy żywiołowe. Wszystko to sprawia, że z jednej strony bardzo tęsknimy i szukamy bezpiecznej przystani, z drugiej strony przestajemy widzieć więcej niż czubek własnego nosa. Stajemy się, a może bardziej przywykliśmy wręcz, do stawania się coraz mniej ludzkimi istotami, doświadczamy namacalnie procesu „odczłowieczania” ludzkości, gubimy humanitarność, gubimy miłość, gubimy szacunek do świata i szacunek do drugiego człowieka, gubimy siebie. Żyjemy coraz bardziej nie żyjąc, wegetujemy, choć przekonani jesteśmy o naszej świetności i słuszności naszych przekonań. Postępując podle i bezczelnie depczemy  codziennie wszystko i każdego, kto jest inny niż my, wytykamy palcami, wyśmiewamy, plotkujemy, gardzimy. Sami sobie piekło tworzymy i gotujemy je innym. I jakże trudno nam zauważyć, że nikt inny, ale to my czynimy zło. Nie chodzi mi tutaj o myślenie w kontekście grzesznej natury człowieka, ale w kontekście świadomych działań, jak i tych, nad którymi nie panujemy bo wcale ich nie widzimy. Bo nie potrafimy być autorefleksyjni, bo najłatwiej i najwygodniej jest nam widzieć zło i wroga w kimś innym, a nie w nas samych. A kiedy ktoś inny, o innych poglądach wszelkiego rodzaju, mówi nam o tym, jak widzi i czuje to, co się dzieje wokół niego, niemal po chwili zamieniamy się w potężną twierdzę otoczoną grubymi murami z armatami gotowymi do wystrzału, kiedy tylko na to terytorium ów intruz postawi swój krok.

Jeden z koncertów Madonny odbył się na Stadionie w Polsce w Warszawie. Wówczas bardzo szerokie grono bojkotowało go, próbowano sprawić, aby ten koncert nie tylko się nie odbył, ale wręcz ci, którzy szli na niego byli atakowani przez przeciwników Madonny.

Jedna z tras koncertowych Madonny nosiła tytuł „The Confessions Tour” czyli po naszemu „trasa spowiedzi”. Tę trasę charakteryzowała spowiedź, rozumiana jako przyznanie się do tego, jak bardzo my jako ludzie  zagubiliśmy się, jak bardzo staliśmy się niewrażliwi, jak bardzo brakuje nam empatii, współczucia i odwagi, by czynić dobro. Łatwiej jednak było nam widzieć Madonnę jako gorszącą satanistkę, która uzurpuje sobie prawo, by być  jak Jezus wiszący na krzyżu, zamiast zrozumieć dlaczego na nim postanowiła „zawisnąć” i zaśpiewać. Był to m.in. starszy utwór „Live to Tell” wydany w 1986 r. Faktycznie Madonna, podczas tej konkretnej trasy wykonuje go, będąc przymocowana do krzyża. Na głowie ma koronę cierniową. Zapewne już czujesz jak złość i gęsia skóra przeszywa twoje ciało. Myślisz, jak to? Nie zgadzam się, żeby taka Madonna śpiewała w koronie cierniowej. Słuszne twoje oburzenie ponieważ nikt z nas nie jest i nie będzie tym, kim był  i jest Jezus (niezależnie od tego czy w to wierzysz czy nie). Dlatego pod koniec utworu Madonna ściąga tę koronę, z szacunkiem i ukłonem kładzie się na scenie w pozycji krzyżowej. Podczas całego zaś utworu w tle pojawiają się cytowane fragmenty z Biblii oraz obrazy afrykańskich dzieci, dokładnie z Malawi, które cierpią z powodu Aids i skrajnej biedy. Na koniec utworu wyłania się w tle znów cytat z Biblii:

„cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich, Mnieście uczynili”. (Mt 25,40)

W 2006 roku po raz pierwszy Madonna wyjechała do Malawi. Tam zobaczyła rozpaczliwe ubóstwo, śmierć, brak perspektyw, dzieci żyjące na ulicy. Kilka lat później, w 2017 r. otworzyła tamże szpital pediatryczny, któremu zapewniła środki i sprzęt, sprowadziła też specjalistów, organizowała szkolenia. To miejsce ma nie tylko leczyć, ale również przeciwdziałać szerzeniu się choroby, ma zapobiegać Aids, w miejscu gdzie większość z dzieci nie dożywa 2 roku życia z powodu braku dostępu do ochrony. Edukacja i rozwój świadomości społecznej wg. Madonny stanowią najbardziej skuteczne narzędzia, dzięki którym człowiek czyni i zmienia świat na lepszy.

„Jeżeli dzieci są przyszłością to muszą być naszym priorytetem (…) jestem tu by ci powiedzieć, żebyś nigdy nie rezygnował z walki o to, w co wierzysz, bo ostatecznie miłość przezwycięża wszystko”
– mówiła podczas oficjalnego otwarcia placówki, którą jest szpital pediatryczny imienia Mercy James, imienia jej adoptowanej córki.

W tym czasie kiedy wraz z innymi walczyła, aby ten szpital powstał  i mógł funkcjonować długofalowo, adoptowała czworo dzieci z Malawi. Nie wszystkie na raz rzecz jasna, ale kolejno z biegiem czasu. Dziś Madonna jest matką dwojga swoich biologicznych dzieci oraz czworga adoptowanych z sierocińca w Malawi. Obecnie mierzy się z zamiarem kolejnej adopcji.

Macierzyństwo dla Madonny jest jednym z najgłębszych i największych jej pragnień. Dla niej bycie matką nie polega jedynie na wychowywaniu i zapewnianiu opieki oraz środków do życia.
Ona chce być kim więcej i zarazem kimś, za kim sama tęskniła przez całe niemal swoje życie. W wieku zaledwie pięciu lat straciła matkę. Od tamtej pory głód matki i głód miłości jest bardzo silny w Madonnie. Nie tylko chce być kochaną, ale chce obdarzać miłością, której nigdy nie miała, a którą chce uczyć się dawać. Dziś Madonna mówi wprost (w licznych wywiadach): „im więcej masz dzieci, tym lepszym jesteś rodzicem”, sama zaś pochodzi z wielodzietnej rodziny.

Przy tej okazji powiem ci ciekawą rzecz dotyczącą nurtującego wiele osób pytania, dlaczego Madonna to Madonna? Odpowiedź jest bardzo prosta, ponieważ mama Madonny miała na imię Madonna, dlatego właśnie Louise Ciccone przybrała artystyczne imię po swojej matce, przynajmniej w ten sposób mogła „czuć” obecność i miłość matki w jej życiu. Wielokrotnie Madonna „pokazywała siebie” leżąc u grobu swojej matki. Dosłownie leżąc, bo kiedy kładła się u jej grobu, potrafiła zasnąć. To był rodzaj przytulenia się do matki i bycia z nią, choć dla Madonny, jako córki,  bardzo niełatwy. Zapewne myślałeś, że Madonna jest Madonną bo stawia się w miejscu matki Jezusa lub, że wyśmiewa Boską Matkę. Nic z tych rzeczy. W wielu swoich piosenkach Madonna odwołuje się do Maryi nazywając Ją Matką Marią, w pełnym rozumieniu matczyności i poświęcenia Matki Boga, a nie w szydzeniu z Niej, ani też nie próbując zająć Jej miejsca w swoim artystycznym wyrazie. Dlatego też rozczula mnie widok Madonny w kapciach,  przytulającej i kołyszącej swoje dzieci, gdzieś w korytarzu, kiedy jedno z dzieci gra na gitarze, wspólnie śpiewają „Hallelujah”, a drugie leży wtulone w  jej ramiona. To taka prosta i zwyczajna czułość.

O czułości z kolei, wspominała nie tak dawno temu dość trafnie nasza noblistka, Olga Tokarczuk, kiedy odbierała swoją nagrodę.

Potrzebujemy czułości i potrzebujemy być czuli, nie wstydząc się tego. Czułość to nasze człowieczeństwo. Nie chodzi mi jednak o czułość w rozumieniu jedynie jako dotyku, ale o czułość obejmującą każdą dziedzinę naszego życia, od relacji, poprzez komunikację, po działania. Czułość wiąże się z wyrozumiałością, cierpliwością, szacunkiem, empatią, wdzięcznością i życzliwością i pełnym zaangażowaniem. Można powiedzieć, że czułość to najwyższy stopień miłości. Czułość daje nam poczucie bezpieczeństwa i wewnętrznego spokoju, wycisza emocje i wzmacnia nasz umysł. Zaprzeczeniem czułości jest stosowanie przemocy na każdej płaszczyźnie (fizycznej, psychicznej, duchowej, seksualnej) i wyrządzanie krzywdy.  Za tym, co nie jest czułością w nas i co nie jest miłością kryje się tylko jeden czynnik, któremu na imię „lęk”.

W Biblii jest napisane „ten kto się lęka nie wydoskonalił się w miłości (…) doskonała miłość przewyższa lęk”(1 J 4, 18).

Kiedy otacza nas lęk czujemy niepokój i strach, a te z kolei prowadzą w krótkiej linii do agresji i wrogości. Ostatecznie lęk staje się nie tylko wewnętrznym odczuciem, ale stanem, w którym poruszamy się i przybiera konkretną postać. Tej postaci na imię zło. Jesteśmy źli wobec tych, którzy wydają nam się być inni, jesteśmy źli kiedy znajdujemy sobie wroga i wszystkie nasze wysiłki ukierunkowane są na to, aby go zdetronizować, zdominować i przegonić. Posiadając wroga możemy zaaplikować mu wszelką naszą toksyczność, sami stając się tak toksyczni, że tracimy z oczu cel naszego życia. Dla każdego z nas ten cel jest inny. Myślałeś może kiedyś jaki masz cel w życiu? Nie mam znów na myśli czegoś, o czym być może pomyślałeś w pierwszej kolejności, jak np. kariera zawodowa, czegoś czysto materialnego. Mam na myśli coś znacznie więcej…

Czy wiesz, po co jesteś tu na Ziemi, tu i teraz?

Jeżeli masz wątpliwości co do istnienia tego celu, pragnę cię uspokoić. Każdy ma swój cel, pytanie czy ty sam chcesz i potrafisz go nazwać. Niestety jest taka część ludzi, którzy żyją bez celu. Rzecz jasna wydaje im się, że realizują swoje cele, zazwyczaj jednak dotyczą one planów krótkoterminowych i wiążą się z zadaniami, które należy wykonać. To ogromna szkoda, kiedy człowiek nie ma celu, kiedy nie stara się znaleźć sensu. Szkoda, bo taka  osoba nie może wykorzystywać swoich talentów, przestaje się rozwijać jako człowiek i niekiedy ulega ogólnemu zniechęceniu, marazmowi, a nawet depresji. Niekiedy też fakt bezcelowości ma ogromny wpływ na to, w jaki sposób traktuje innych, często krzywdząc i raniąc.

Wspominałam już o istnieniu przemocy w świecie. Tu należy zmienić retorykę.

Rzecz w tym, że to nie świat stosuje przemoc, ale człowiek i jego działania, a to ma wpływ na świat. Zdarza się tak, że często najpiękniejsze wartości i idee potrafimy wyrażać takimi słowami i w taki sposób, że stają się one antywartościami i antyideami, a kiedy świat stara się nam zwrócić na to uwagę, wzbiera w nas złość i rozpoczynamy swoją wojnę ze światem i z innymi ludźmi. Drażni nas inność i rozwściecza do granic czerwoności każda forma sprzeciwu skierowana do nas, bo przecież jesteśmy pewni i przekonani o słuszności swojej racji, swojej opinii. Staramy się dyskryminować wszystko, co jest inne. Nie przyjmujemy do wiadomości innych rozwiązań niż tylko te, które są nam znane, lub które w naszym rozumieniu są właściwe i powinny obowiązywać każdego.

I broń Boże, żeby ktokolwiek pokazywał nam to wszystko publicznie i widowiskowo i jeszcze czerpał z tego jakąkolwiek korzyść. Buzuje w nas lęk, buzują emocje. Boimy się, że ktoś wydrze nam z rąk cały nasz system funkcjonowania i nasz świat oczywistości.

W 2013 r. Madonna zdecydowała się rozpocząć pewien projekt. Słowo „rozpocząć” nie jest tu do końca trafne, gdyż ten projekt w istocie realizuje od ponad 30 lat. Jest to projekt, który kieruje do każdej ludzkiej istoty. Dotyczy on ludzi czarnych i białych, żółtych, chrześcijan, muzułmanów, Żydów, osób heteroseksualnych, homoseksualistów, grubych, chudych, ułomnych, bogatych, biednych, artystów, autystów. Dotyczy ciebie.

Wszyscy jesteśmy sobie równi, mamy te same prawa, te same potrzeby. Jesteśmy zależni od siebie i razem stanowimy całość tego świata, jak i przyszłego. Nie ma takiego człowieka, który nie chciałby być szczęśliwy, kochany, wolny i bezpieczny. Wszyscy zasługujemy na miłość, wszyscy po coś tu jesteśmy, wszystkich nas obliguje to samo prawo, prawo miłości bliźniego.

Nie będziemy mogli w pełni cieszyć się życiem, ani być zadowolonymi z siebie, jeżeli nie będziemy tego jednego prawa przestrzegać. Dopóki nie  będziemy nieustannie pracować nad sobą, nie będziemy opanowywać emocji, nie będziemy stawiali czoła naszym lękom, nie będziemy szczęśliwi. Nie zrealizujemy siebie, nie będziemy żyli pełnią życia. Dopóki podziały ważniejsze będą od człowieka, dopóki przez przemoc wyrażać będziemy nasze starania, dopóki nienawiść będzie wyższa, niż umiejętność obdarowywania miłością, dopóty nigdy nie będziemy naprawdę wolni. Ten kto jest wolny, pozwala na wolność innym. Zniewolony zaś będzie chciał zniewalać innych, ograniczać ich kreatywność i tłumić talenty. Zniewolony będzie nakazywał milczeć. Wolny jest ten, kto potrafi odważnie oddychać pełną piersią. Do oddychania potrzebujemy otwierać usta.

Weź głęboki oddech, usiądź wygodnie i odetchnij.

Zapraszam cię razem z Madonną do obejrzenia 17 minutowego filmu, projektu, który jednocześnie jest artystycznym wyrazem Madonny. Zapraszam cię do odwagi w pokonywaniu siebie i swoich ograniczeń. Zapraszam cię też do czynnego udziału w braniu odpowiedzialności za siebie i innych, do zaangażowania w stawanie się lepszym człowiekiem. Człowiekiem świadomym i zadowolonym z tego, kim jest. Człowiekiem wolnym od lęku przed innością. Człowiekiem bardziej zadającym pytania, rozumiejącym i współczującym, niż osądzającym. Człowiekiem budującym mosty i troszczącym się o wspólne dobro.  Poniżej podaję więc link do filmu-projektu z polskim tłumaczeniem.

Na koniec jeszcze pragnę podziękować ci za odwagę czytania tego tekstu i wytrwałość.
Mam też głęboką nadzieję, że twoja podróż do twojej świadomości nie zakończy się z chwilą obejrzenia #SecretProjectRevolution Madonny.

Życzę Ci z całego serca, abyś kontynuował swoją podróż i stawał się coraz bardziej silnym sterem swojego okrętu. Tam dokąd dopłyniesz, tam znajdziesz swój cel.

Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie, Anna Skrzypczak 😊

 

Link do # SecretProjectRevolution
https://www.youtube.com/watch?v=6NmvFJ7BxyE&fbclid=IwAR0YNpzGtUmixt_N0LCdxrt5BgDW43ZUWJgGapnpg2cW_QAU4g-mDP_zJ54

Pozostałe linki:
(w przy ustawieniach możesz kliknąć w opcję wyświetlania tekstu w jęz. angielskim)

Otwarcie Szpitala w Malawi
https://www.youtube.com/watch?v=PwMPIB5exew&fbclid=IwAR30puvTAfffivojQAJh26Ra1bt74bsN4ysdyrHZqS6FJR_jFSP9oZpJD-c

– Adopcja i wizyta w Malawi
https://www.youtube.com/watch?v=7lhVxYhLe6s&fbclid=IwAR1a5vquu0JM741QiSMRYdVt9BI1J6YBQ4FZ1pzM3DkmfXgslATLWEV4Pgk

„Live to tell” z trasy „Confessions Tour”
https://www.youtube.com/watch?v=2JvK3U2gpsQ

– z FB : czułość Madonny
https://www.facebook.com/watch/?v=2646084675672231

Zdjęcie pochodzi z Pixabay

 

Jedna myśl w temacie “Madonna jakiej nie znacie”

  1. Świetny, rzeczowy, mądry, kompetentny, interesujący artykuł!!! Maleństwo! Szczerze i serdecznie Ci gratuluję!!! 👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *